Kryzys w relacji z dzieckiem nie musi oznaczać porażki

Każda relacja przechodzi przez próby. Kryzys to naturalny i wręcz konieczny etap w procesie budowania relacji. Konieczny, bo weryfikuje nasze zachowania w chwilach próby, nasz szacunek do wartości i godności drugiej osoby. Gdy go przejdziemy, możemy czuć się prawdziwymi i bezpiecznie.

W biznesie mówimy o 4 fazach budowania zespołu (według modelu Bruce Tuckmana), a ja lubię postrzegać budowanie relacji w rodzinie – z mężem i z dziećmi – właśnie jak na tworzenie zespołu.

FORMING. Poznajemy się, jesteśmy uprzejmi i ostrożni. A nasze role się dopiero klarują.

STORMING. Pojawiają się między nami różnice zdań i napięcia, gdy każdy zaczyna wyrażać swoje potrzeby i opinie.

NORMING. Wypracowujemy zasady współpracy, rośnie zaufanie i poczucie wspólnoty.

PERFORMING. Działamy już sprawnie i skutecznie, skupiamy się na realizacji naszych celów. Popatrz na twoją relację z młodym w ten w ten sposób.

DO ROZMÓW Z MŁODYM:
W JAKIM MIEJSCU SĄ DZIŚ TWOJE RELACJE Z NAJBLIŻSZYMI?

Podobne wpisy

  • Im dłużej rozmawiam z rodzicami, tym mniej oceniam

    Gdy rozmawiam z rodzicami, którzy uczciwie dzielą się swoją bezradnością, trudem, a niekiedy bólem związanym z wyborami dziecka – pozostaje mi jedno: POKORA. Uczę się pokory. Bo każdy z nas coś zchrzanił. A ja – niejedno. Pozostaje mi dziękować Bogu za to, że uchronił nas przed cierpieniem w relacjach z naszymi dziećmi MIMO błędów, jakie…

  • Nie musi być idealny. Wystarczy, że nie zgubi wiary i dobra

    Nie życzysz dziecku po prostu szczęścia – i właśnie dlatego dajesz mu coś znacznie większego. Nie dlatego, że szczęście, pieniądze i pomyślność nie są ważne. Tylko dlatego, że bez fundamentu szczęście się nie utrzyma. Rzeczywistość szybko weryfikuje powierzchowne wartości. W trudnościach pojawia się lęk przed porażką i brak sensu, gdy coś nie wychodzi. Dziecko zaczyna…

Jeden komentarz

Dodaj komentarz